Darmowy monitoring?

Źródło: Wirtualne Media (autor artykułu: Dominik Wartecki)

Oto kilka sposobów jak poradzić sobie z codzienną prasówką lub ogarnąć natłok newsów pochodzących nawet z kilkunastu serwisów. I to nie tracąc przy tym na to kilku godzin.

Rozwiązanie Twoich codziennych problemów nazywa się RSS. Rozszyfrowanie tego tajemniczo brzmiącego skrótu to – Real Simple Sindication. Technologia ta pozwala najprościej mówiąc na zaciągnie nagłówków wiadomości bezpośrednio ze stron. W praktyce oznacza to, że otrzymujemy na swój komputer interesujące newsy z serwisów, blogów, czy innych źródeł jakie sobie wybierzemy bez konieczności odwiedzania www.

Czytnik kanałów pozwala wczytywać nagłówki wiadomości publikowanych w kanałach informacyjnych dostępnych w Internecie. Nagłówek zawiera tytuł, zwięzły opis oraz link odsyłający do bardziej szczegółowej informacji, znajdującej się w serwisie prowadzonym przez wydawcę kanału (może być nim każda osoba prowadząca serwis WWW). Czytnik RSS pozwala śledzić wiele kanałów jednocześnie.

Na tym właśnie polega wygoda ich użytkowania: nie musimy błądzić w poszukiwaniu informacji po kilkunastu ulubionych witrynach, otwierając co chwila nowe okna przeglądarki internetowej. Czytnik wątków RSS w momencie uruchomienia automatycznie łączy się ze wszystkimi zgromadzonymi w swojej bazie kanałami i w razie zauważenia zmian na stronie natychmiast dostarcza nam nową porcję najświeższych nagłówków.

Obecność RSS w serwisie www/blogu jest zasygnalizowana na witrynie niewielkim znaczkiem o symbolu XML, którego przyciśnięcie spowoduje przeniesienie nas na specjalnie sformatowaną stronę, której adres należy wprowadzić do czytnika.

Jak korzystać?
Najprościej zainstalować wtyczkę pozwalającą czytać nam RSS-y za pomocą naszej przeglądarki. Obecnie takie usługi oferują coraz to popularniejsze na naszym rynku Firefox (tzw. Sage) oraz Opera. Umiejętność czytania nagłówków posiada także nowa wersja IE z numerem 7. Wsparcie dla kanałów RSS jest całkowitą nowością w przeglądarce Microsoftu. Jeżeli przeglądamy stronę, która udostępnia wątek RSS, na pasku narzędziowym “zapala się” przycisk pozwalający subskrybować dany kanał i pokazujący jego aktualne nagłówki. Nie ma jednak możliwości szybkiego przejrzenia zawartości wątku bez otwarcia jego witryny. Microsoft twierdzi, że powodem tak kiepskiego wsparcia dla kanałów RSS jest zamiar zbudowania na tej podstawie zaawansowanych czytników.

W Firefoksie 2 aby subskrybować kanał, który udostępnia przeglądana witryna, wystarczy kliknąć na ikonie w pasku adresu i wybrać przy pomocy jakiego programu lub w jakim serwisie chcemy go subskrybować. Poza tym Firefox sprawia, że zawartość kanału jest czytelna, a nie wyświetla po prostu źródła w postaci XML. Przy subskrybowaniu kanału mamy do wyboru wiele nowych możliwości. Oprócz wspomnianych już dynamicznych zakładek, możemy także wybrać na przykład Bloglines, Google Reader, My Yahoo, czy też dowolny program do przeglądania kanałów RSS.

Użytkownicy najbardziej chwalą sobie jednak czytnik RSS z Opery, która jednocześnie agreguje dwa formaty RSS i Atom. Dużym plusem jest także wyraźne powiadamianie o nadejściu postów oraz trzymanie postów jako „nieprzeczytanych” i przeglądanie ich później.
Standardem tej klasy aplikacji jest także możliwość przeszukiwania i filtrowania (wszystkie feedy są trzymane z podejściem bazodanowym, powszechnie znanym z gmail), co pomaga nieco walczyć z szumem informacyjnym.

Warto podkreślić, że możliwość zaciągania RSS-ów posiadają także programy pocztowe, jak na przykład Mozilla Thunderbird, czy nawet komunikatory – WP Kontakt czy Konekt.

Czytnik
Drugim sposobem na czytanie nagłówków jest posiadanie oddzielnej aplikacji/programu w postaci samodzielnego czytniki. Zaletą tego typu rozwiązania jest to, że posiadają one często wiele dodatkowych funkcji.

Czytniki RSS różnią się funkcjonalnością i złożonością - praktycznie wszystkie umożliwiają swoim użytkownikom tworzenie specjalnych grup tematycznych, a niektóre dodatkowo pozwalają na zaawansowane filtrowanie oparte na przykład na słowach kluczowych. Pierwszym popularnym na dużą skalę czytnikiem w Polsce był Wiadomek z serwisu Gazeta.pl. O krok dalej poszli autorzy polskiego Cafe News, którzy nie dosyć, że zawarli w nim ponad 366 kanałów już pogrupowanych tematycznie, to jeszcze dołożyli możliwości szukania pracy, a także pobierania informacji o aukcjach internetowych z serwisów Ebay.pl i Świstak.pl. Dodatkowo Cafe News posiada funkcję Net Patrol, która umożliwia przeszukiwanie stron www według wybranego przez siebie słowa kluczowego. W sieci dostępna jest obecnie wersja 4.1 popularnego programu.
Innym bardzo prostym w obsłudze czytnikiem jest FeedReader. Aplikacja posiada setki predefiniowanych adresów z aktualnościami. Program wyświetla informacje o nowych wiadomościach na pasku zadań, umożliwia również importowanie i eksportowanie adresów ulubionych serwisów. FeedReader umożliwia magazynowanie treści, dzięki czemu najważniejsze wątki można przeczytać w trybie offline.

Strona www
Dla osób często podróżujących i korzystających z różnych komputerów, w różnych miejscach najlepszym rozwiązaniem wydaje się być personalizowana strona www. Dzięki niej nasze osobiste ustawienia oraz wiadomości przechowywane są bezpośrednio w sieci i mamy do nich dostęp z każdego zakątka świata.

Wszystko polega mniej więcej na edycji własnych zakładek na stronie startowej. Z racji wielkiego brata, najwięcej ostatnimi czasy mówi się o tworze Google Homepage, znajdującym się pod tajemniczym adresem www.google.com/ig. Do strony głównej możemy dodawać m.in.: nagłówki informacji z różnych serwisów proponowanych przez Google, notowania giełdowe, prognozę pogody i inne dodatki, czy też elementy ze skrzynki Gmail.
Wszystkim tym, którym nie przypadł do gustu surowy wygląd Google (bardzo podobno to Start.com Microsoftu) na pewno znajdą coś dla siebie odwiedzając personalizowaną wersję serwisu Yahoo (http://www.my.yahoo.com/) lub Netvibes (http://www.netvibes.com/).

O sile personalizowanego serwisu rodem z Yahoo stanowią „bookmarki”, czyli wszystkim znane z przeglądarek „ulubione”. Wystarczą 2 minuty by niemal automatycznie wszystkie strony z zakładki „ulubione” znalazły się w My.Yahoo.com. Trzeba tylko wyeksportować plik z naszej przeglądarki odpowiadający za ich katalog (bookmarks.htm lub ulubione.htm).

Ostatnim czasy największą furorę na forach wśród internautów robi jednak Netvibes. Jego ogromnym atutem jest interfejs w wielu językach, w tym także i w polskim. Tym aspektem Netvibes kładzie na głowę Start.com (serwis startowy Microsoftu, podobny do Google Homepage) i My Yahoo. Inną cechą inplus jest prostota. Serwis jest zbudowany tak, aby w łatwy sposób można było manipulować tabelami z poszczególnymi wiadomościami. Jak to zrobić? Po prostu – chwycić myszką górną belkę danej tabeli (mysz zamieni kursor na krzyżyk) i przeciągnąć w inne miejsce.

Za darmo!
Każda z wyżej wymienionych metod pozwala na sprawne i szybkie monitorowanie serwisów www, np. pod względem tego co i gdzie się ukazuję na temat naszej firmy. Każda z nich ma swoje plusy i minusy. Niepodważalne jest jedno, wszystkie te sposoby są darmowe. Istnieje więc duża szansa, że RSS zdobędą sobie w końcu większą popularność, a specjaliści zaczną używać je w swojej pracy.


Więcej aktualności