Radio Maryja - Web 2.0 po polsku?

Po lekturze wpisu na blogu Edwina Bendyka (”Nieufny jak Polak”) zacząłem się zastanawiać, czy w kraju w którym ludzie sobie nie ufają, mogą funkcjonować nowe media. Pewnie czytelnicy uznają, że upadłem na głowę, ale jedynym spektakularnym przykładem prawdziwie społecznego medium, jaki udało mi się odnaleźć, okazało się być radio Ojca Dyrektora.

Każdy zgodzi się co do tego, że podstawą do dyskusji o Web 2.0 nie są konkretne rozwiązania techniczne, lecz idea, która z grubsza rzecz ujmując w myśli humanistycznej od kilkudziesięciu lat krąży pod hasłem “nowe media”. Nowe media zdefiniował w tekście z roku 1970 (Constituens of a Theory of the Media) Hans Magnus Enzensberger. Przedstawił je jako pozytywny projekt, oddający władzę nad mediami w ręce ich odbiorców. Celem była demokratyzacja przestrzeni publicznej, gdyż wg Enzensbergera podział na nadawców i odbiorców odpowiada podziałowi na rządzących i rzadzonych. Podstawowym założeniem było umożliwienie odbiorcom tworzenia własnych komunikatów i wymiana ich z innymi odbiorcami - z pominięciem “centrali”. Zupełnie, jak w internecie. Enzensberger powoływał się na słowa Bertolda Brechta, który już przed II wojną światową pisał jako o nowym medium - choć nie używał tego terminu - o radiu:

Radio musi zostać zmienione ze środka dystrybucji w środek komunikacji. Radio mogłoby być (…) wielkim połączonym systemem (…) umożliwiającym odbiorcy nie tylko słuchanie, ale i mówienie; nie izolującym go, ale pozwalającym nawiązać kontakt.

W tym kierunku dąży Web 2.0, jednak - o ironio - najlepiej działającym w takim ujęciu polskim nowym medium (nowym na poziomie funkcjonalnym, nie technologicznym) jest Radio Maryja. Polacy nie ufają sobie i nie chcą się zreszać - ale z Rodziną Radia Maryja identyfikują się setki tysięcy Polaków, którzy nie potrzebują internetu i telefonów komórkowych, by działać na zasadzie Rheingoldowskiego inteligentnego tłumu i w ciągu kilkunastu godzin zmobilizować się do działania (jest tu też zaufanie: obcy sobie ludzie informują się nawzajem np. o wolnych miejscach w samochodzie). Paradoksalnie jest to też fenomen, który pozwala na włączenie się w sferę publiczną ludziom z niej wykluczonym: gorzej sytuowanym finansowo, słabiej wykształconym, wreszcie - osobom starszym i kobietom. Moherowe berety nie kojarzą się z feminizmem, ale w pewnym sensie realizują podobne potrzeby. Są więc w polskim społeczeństwie zasoby, które można zmobilizować. Niestety, ich mobilizacja działa głównie na zasadzie jednoczenia się przeciwko wspólnemu wrogowi. Pisał o tym Alek, relacjonując spotkanie swojej wspólnoty mieszkańców, wspomina też Edwin:

W tym naszym polskim braku zaufania ujawnia się najprawdopodobniej przednowoczesna jeszcze kultura właściwa dla małych, zamkniętych wspólnot, w których regulatorem było nie tyle zaufanie, ile strach przed innym.

Jak przeskoczyć z przednowoczesności do ponowoczesności? Czy istnieje jakaś uniwersalna recepta dla tak niespójnej grupy, jaką jest naród? Uciekając od prostych podziałów, dostrzegam w Radiu Maryja promyk nadziei. Skoro wokół nieco już archaicznego środku przekazu w ciągu kilku lat powstał potężny ruch społeczny, może internet też jest w stanie wykreować taką przestrzeń, tym razem skupioną wokół jakiegoś pozytywnego projektu? Może doczekamy się polskiego odpowiednika koreańskiego pokolenia 386, które zjednoczyło się dzięki nowym technologiom komunikowania i doprowadziło do zmiany władzy? Z niecierpliwością czekam na nowego Ojca Rydzyka.

Tekst objęty licencją Creative Commons Uznanie autorstwa 2.5 Polska,
Autor: Mirosław Filiciak
Źródło: Radio Maryja - Web 2.0 po polsku?
blog Kultura 2.0


Więcej aktualności